W życiu różnie bywa... Ostatni czas, który przeżywałem w wyjątkowej komunii z Bogiem spowodował, że czułem się prawie jak w niebie. Myślałem, że dotykam skraju tronu Bożego. Wyjątkowy czas wyjątkowych modlitw, postu - po prostu radykalny zwrot w mojej pobożności. Grzechu u siebie nie widziałem i żyłem w poczuciu świętości i czystości a jednocześnie w uniżeniu i zupełnej zależności o Absolutnego Króla. Nie liczyło się to kim jestem, liczył się natomiast wielki i cudowny Bóg. Chciałem mówić o Nim i zapomnieć o sobie. Byłem z przyjaciółmi w domu starców by opowiadać o Jezusie i doznałem wielkiej radości dzieląc się Dobrą Nowiną o zbawieniu. Niestety okres ten nie trwał długo i od wczoraj trudno mi się pozbierać. Upadłem a mawiają, że im wyżej zajdziesz, tym upadek bardziej boli. Rzecz jest zdawało by się zwykła, codzienna, która przydarza się wielu młodym ludziom (szczególnie mężczyzną). Każdy potrzebuje zaspokoić potrzeby... kiedy się jest kawalerem trzeba sobie radzić samemu. Można to starać się zracjonalizować i na swoją obronę przytoczyć zdanie wielu specjalistów z dziedziny seksuologii. Jednak źródłem mojej moralności nie jest człowiek lecz Bóg. Dlatego ważniejsze jest to co mówi Pismo Święte niż podręcznik do psychologii. Bóg jest święty i brzydzi się każdym grzechem, dlatego czuję się fatalnie wiedząc, że zasmuciłem mojego Ojca. Świadomość dobrowolnego wystąpienia przeciw woli Ojca - mimo naturalnych potrzeb - powoduje, że trudno mi zwrócić się do Niego. Wiem, że po raz kolejny Go zawiodłem, a co najgorsze czuje ogromną siłę ciążącą w stronę cielesności. Z jednej strony chce wracać do relacji z Mistrzem, a z drugiej doznania zmysłowe powodują, że chcę wciągnąć w swój upadek drugą osobę. Grzech rodzi grzech, a ten rodzi śmierć - jest to stara prawda mówiąca o progresywności popadania w jarzmo grzechu. Jedynym dla mnie ratunkiem jest zwrócić się do Boga i "pod krzyżem" Jezusa Chrystusa przeprosić za kolejny wyraz buntu. Mam nadzieje, że nie nadwyrężyłem cierpliwości mojego Taty i Przyjaciela. Wiem, że nie jestem w stanie setką dobrych uczynków zmazać swojej winy. Wiem, że może to uczynić tylko krew Chrystusa, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak prosić o wybaczenie i starać się więcej nie popełnić wyrządzonych głupstw.
Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane (Mt 6:33)
wtorek, 22 kwietnia 2008
środa, 16 kwietnia 2008
Starzy i niedołężni
Jakiś czas temu z moimi podopiecznymi poszedłem do "domu starców". Poszedłem tam, przez wzgląd na chłopaków, którzy w ogóle sie nie przejmują innymi, w ogóle nie są wrażliwi na społeczne realia. Najważniejsza jest indywidualna przyjemność co najwyżej przyjemność danej grupy. Reszta sie nie liczy... Jednak to nie o tym miałem pisać. Podczas kolejnej wizyty w DPS-ie przyszedł mi do głowy pomysł, aby tam chodzić częściej co prawda z inną ekipą, ale jednak żeby wyjść do "zapomnianych". Intencje miałem szczere i z pewnością nie porzucę pomysłu, jednak dziś zostałem zawstydzony. Odwiedziłem własną 92letnią babcię. Babcia zwykle jest pogodna i również dziś była, ale przez moment pojawił się cień żalu na jej twarzy. Spowodowany był tym, że babcia czuje się samotna. Mówiła o tym, że tak rzadko ją ktokolwiek odwiedza. Jej mąż nie żyje już od 20 lat a jej dzieci - zdaje się mój tato też - zapominają o niej:( Niestety przyznaje, że i mi nie jest lekko iść do niej, choć uważam, że jest to mój chrześcijański obowiązek, to jednak zaniedbuję tą sprawę. Wymówek mógłbym wymienić kilka, jak np. to że babcia często opowiada te same historie, które już każdy zna na pamięć. Generalnie widzę, że pojawia się u mnie jakieś pragnienie "naprawy" świata a tymczasem moje własne podwórko potrzebuje remontu. Cieszę się, że Bóg łaskawie otwiera mi oczy. Myślę też o tym, że kiedyś ja będę stary i niedołężny, ale mam nadzieje, że znajdzie się ktoś kto przyjdzie mnie odwiedzić...
wtorek, 15 kwietnia 2008
Za oknem słońce zaprasza do korzystania z ciepła, które oferuje. Słychać śpiew ptaków, widać pierwsze zielone listki a ja siedzę w domu unieruchomiony. Jak bardzo chciałbym być zdolny do tego, aby założyć sportowe buty i wyskoczyć do lasku na przełaj. A tymczasem jeszcze dwa tyg. gipsu i pewnie jakiś czas rehabilitacji. I znowu jest tak, że doceniam coś bardzo kiedy nie mogę tego mieć. Ale gdybym był zdrowy nie mógł bym sobie pozwolić na leżakowanie, czytanie, przeglądanie kolekcji filmowej i słuchanie ulubionej muzy:)) A nade wszystko mam więcej czasu na relację z moim ukochanym Bogiem. Czy z nogą w gipsie, czy nie, zawsze mogę się cieszyć Bogiem, który jest ze mną w doli i niedoli. "Choćbym nawet szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę boś ty ze mną..." ciemną doliną jest moja dolegliwość, ale światłem jest mój Jezus.
niedziela, 6 kwietnia 2008
"Świętymi bądźcie bom Ja jest święty, Pan, Bóg wasz"(3Moj 19,2). Takim słowami Bóg nakazał przemówić Mojżeszowi do całego ludu. Tymi słowy zachęca również ten, któremu Jezus dał klucze Królestwa Niebios(Mt 16,19) a więc Św. Piotr w swoim Liście (IP 1, 16). A Jezus Chrystus w Ew. Mateusza mówi o tym, że mamy być doskonali jak Ojciec jest doskonały. Chcę zachęcić każdego do rozważenia tych Słów, są one niezwykle ważne dla każdego kto pragnie życia w bliskości ze swoim Bogiem. Słowa te wypowiada Bóg Jahwe, słowa te wypowiada Syn Boży oraz apostoł Piotr. Możemy domyślać się, że skoro są one powtórzone w P.Św należy je szczególnie wziąć pod uwagę.
Bóg stawia przed człowiekiem wysokie standardy moralne, jednak nie pozostawia człowieka samemu sobie i przychodzi z pomocą, abyśmy mogli stanąć na wysokości Jego oczekiwań. Cała Biblia zachęca nas abyśmy wiedli życie czyste i święte( hebr. hadosz - święty, oddzielony). Życie naśladowcy Chrystusa ma być oddzielone od brudu tego świata. Nie znaczy to jednak, że mamy się alienować, ale że mamy wieść życie pełne czystości - takie które będzie się wyróżniać. Jesteśmy powołani do tego, aby stać jak świeca na świeczniku.
Mojżesz kiedy wracał z góry z dekalogiem promieniał. Jego twarz świeciła tak mocno, że lud prosił, aby zakrył swoją twarz, bo nie mogą na niego patrzeć. To, że Mojżesz świecił było wynikiem jego obcowania w samotności ze swoim Bogiem.
Odrodzony człowiek będzie dążył do relacji ze swoim Bogiem, będzie dążył do świętości. Człowiek pełen Ducha Świętego wyda owoce duchowe. Jestem przekonany, że codzienne rzetelne pielęgnowanie relacji z Panem zaowocuje pragnieniem stawania się jak On. Wiem również, że Bóg wychodzi na przeciw tym, którzy Go szukają i daje siłę do tego, by trwać w czystości. Trwanie w moralnej harmonii przynosi wiele pokoju i radości, których nie znajdziemy z dala od Boga.
Chrześcijanin też grzeszy jednak jest to tylko sporadyczne a stylem życia jest pełne wdzięczności i uwielbienia pielgrzymowanie do domu, który jest w Niebie. Dziecko Boże wie kiedy upadnie zawsze może zwrócić się w stronę Ojca i z pokorą udać się w Jego otwarte ramiona. Bóg brzydzi się wszelkim grzechem, ale krew Jezusa jest dostatecznym zadośćuczynieniem za grzech całego świata.
Życzę każdemu, aby stylem życia było pełne harmonii obcowanie ze Świętym Bogiem w Jezusie Chrystusie.
Bóg stawia przed człowiekiem wysokie standardy moralne, jednak nie pozostawia człowieka samemu sobie i przychodzi z pomocą, abyśmy mogli stanąć na wysokości Jego oczekiwań. Cała Biblia zachęca nas abyśmy wiedli życie czyste i święte( hebr. hadosz - święty, oddzielony). Życie naśladowcy Chrystusa ma być oddzielone od brudu tego świata. Nie znaczy to jednak, że mamy się alienować, ale że mamy wieść życie pełne czystości - takie które będzie się wyróżniać. Jesteśmy powołani do tego, aby stać jak świeca na świeczniku.
Mojżesz kiedy wracał z góry z dekalogiem promieniał. Jego twarz świeciła tak mocno, że lud prosił, aby zakrył swoją twarz, bo nie mogą na niego patrzeć. To, że Mojżesz świecił było wynikiem jego obcowania w samotności ze swoim Bogiem.
Odrodzony człowiek będzie dążył do relacji ze swoim Bogiem, będzie dążył do świętości. Człowiek pełen Ducha Świętego wyda owoce duchowe. Jestem przekonany, że codzienne rzetelne pielęgnowanie relacji z Panem zaowocuje pragnieniem stawania się jak On. Wiem również, że Bóg wychodzi na przeciw tym, którzy Go szukają i daje siłę do tego, by trwać w czystości. Trwanie w moralnej harmonii przynosi wiele pokoju i radości, których nie znajdziemy z dala od Boga.
Chrześcijanin też grzeszy jednak jest to tylko sporadyczne a stylem życia jest pełne wdzięczności i uwielbienia pielgrzymowanie do domu, który jest w Niebie. Dziecko Boże wie kiedy upadnie zawsze może zwrócić się w stronę Ojca i z pokorą udać się w Jego otwarte ramiona. Bóg brzydzi się wszelkim grzechem, ale krew Jezusa jest dostatecznym zadośćuczynieniem za grzech całego świata.
Życzę każdemu, aby stylem życia było pełne harmonii obcowanie ze Świętym Bogiem w Jezusie Chrystusie.
Serce
Serce.
Głos z głębi dobyty głośno woła: PRAGNĘ...
Czego chcesz serce, czy cię nie karmię?
Dostałeś dziś przecie strawy nie mało:
Gryz książki, łyk pieśni - to jeszcze nie całość
Oczami pożarłem przekaz skrzyni czarnej
Co obraz emituje, często treści marnej
Był deser, no przecież ten esej w gazecie
I powiedz mi serce czy czegoś chcesz więcej?
Serce już ciszej, lecz nadal stanowczo:
Chcesz mnie zagłodzić w ten sposób poszcząc?
Pragnę, lecz nie strawy ze świata cieni
Pragnę Wiecznej Mądrości co moc ma mnie zmienić!
"Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki"
(Iz 40:8)
Głos z głębi dobyty głośno woła: PRAGNĘ...
Czego chcesz serce, czy cię nie karmię?
Dostałeś dziś przecie strawy nie mało:
Gryz książki, łyk pieśni - to jeszcze nie całość
Oczami pożarłem przekaz skrzyni czarnej
Co obraz emituje, często treści marnej
Był deser, no przecież ten esej w gazecie
I powiedz mi serce czy czegoś chcesz więcej?
Serce już ciszej, lecz nadal stanowczo:
Chcesz mnie zagłodzić w ten sposób poszcząc?
Pragnę, lecz nie strawy ze świata cieni
Pragnę Wiecznej Mądrości co moc ma mnie zmienić!
"Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki"
(Iz 40:8)
środa, 26 marca 2008
Nie z tego świata
W tym roku nie wypiłem ani grama alkoholu na sylwestra, którego spędziłem w towarzystwie kochających Boga chrześcijan. A idąc na tego sylwestra widziałem, że wszyscy dookoła oddają się rozkoszom i zapomnieniu. W pewnej chwili drogę zastąpiła mi gromadka dzieci wołając do mnie ufoooo, ufol. Pomyślałem sobie: te dzieci chyba maja rację, gdyż ja nie jestem z tego świata a moja ojczyzna jest w niebie. Dziś po raz kolejny przekonałem się o tym, że zupełnie nie pasuję do tego dziwnego świata. Generalnie kocham życie i uważam, że jest pięknym darem. Jednak wiadomości informujące o pierwszym ciężarnym mężczyźnie, który kiedyś był kobietą, o tym, że większość społeczeństwa brytyjskiego odrzuca instytucję małżeństwa, że premier Holandii krytykuje Prezydenta RP tylko dlatego, że ten nie chce dopuścić do legalizacji związków homoseksualnych, sprawiły iż nie chce się temu wszystkiemu przyglądać. Wolałbym po prostu odciąć się od tego wszystkiego i żyć sobie spokojnym życiem. Z drugiej jednak strony czuję się zobowiązany do określonej postawy wobec tego wszystkiego co uważam za moralny upadek ludzkości. Cieszę się życiem osoby wolnej od uzależnień, wolnej od dewiacji seksualnych, wolnej od grzechu. Jestem wolny w miłości. Paradoksalnie miłość a więc pewna zależność czyni mnie wolnym, ale jest to najwspanialsza niewola jaką można sobie wyobrazić. Ludzie bronią swoich poglądów o tolerancji o akceptacji tak bardzo, że staja się ich niewolnikami. A poglądy te będą się zmieniały przez lata jednak miłość Boża zawsze jest taka sama. Słowo Żywego Boga spisywane już od 3600lat wciąż jest aktualne. Ludzie jeszcze się nie raz zawiodą na nauce na filozofii(która zresztą zmienia sie co epoka) a ja wiem, że na Bogu i Jego Słowie pełnym miłości do ludzi i pełnym gniewu do tego co grzeszne(a więc tego co człowieka usidla) nigdy się nie zawiodę, czego doświadczam na co dzień. Moim pragnieniem jest, aby ludzie wreszcie spojrzeli na rzeczywistość i zrozumieli, że bez Boga pędzą tylko ślepo w kierunku zaspakajania swoich dziwacznych i egoistycznych potrzeb. Tylko Jezus Chrystus może pojednać człowieka z Bogiem. Człowiek w Bogu zna swoją wartość, szuka sposobności do szlifowania charakteru by ostatecznie stać się prawdziwie szlachetnym. Nie jestem z tego świata, który odrzucił wiecznego Boga i jego doskonałą miłość a miast tego szuka sposobu by ogłosić przeciwne poglądy niż Boża wola.
wtorek, 25 marca 2008
Może i nie pisałbym o tym, ale chyba warto podzielić się wydarzeniami z życia wziętymi. Chyba każdemu z nas przydarzyło się, że do drzwi mieszkania zapukały osoby, które zadawały pytania o tym gdzie spędzimy wieczność, albo czy wierzymy, że człowiek może być naprawdę szczęśliwy? Również i ja zostałem dziś zaszczycony wizytą dwóch pań, które chciały przekonać mnie do swoich poglądów. Złożyło się, że panie te zastały mnie w trakcie modlitwy i czytania Pisma Świętego. Moje oczy zwrócone były na List do Galatów a szczególną uwagę przykuły słowa Świętego Pawła o tym, że ktokolwiek zwiastuje inną ewangelię niż ta, którą prezentuje Paweł niech będzie przeklęty. Z całą pewnością poglądy tych pań i ich organizacji są odmienne od tego co Paweł stara się wyłożyć w swoich listach. Nie omieszkałem wspomnieć, że panie są zagrożone przekleństwem i że raczej zwiastują naukę organizacji a nie naukę biblijną. Otwarcie powiedziałem co myślę o roku 1914, który organizacja ta uznała wiele lat przed tą datą za datę końca świata, a gdy okazało się, że koniec nie nadszedł ogłoszono, że w niniejszym roku nastąpił początek duchowego królestwa niebieskiego. W końcu powiedziałem, że na sądzie zegnie się wszelkie kolano przed sędzią Jezusem Chrystusem, więc lepiej żeby uważały kiedy jeszcze raz będą mówiły ludziom o tym, że Jezus nie jest Bogiem degradując Go do postaci li tylko stworzenia. Rozmowa nie potrwała dugo. Panie chyba nie były przygotowane do podjęcia tematu, którego się wcześniej nie wyuczyły na pamięć zatem podziękowały i wyraziły nadzieję na następne spotkanie. Znając życie przyprowadzą jakiegoś człowieka o wieloletnim stażu, który będzie starł sie mnie przekonać, że tylko Świadkowie Jehowy maja rację.
poniedziałek, 24 marca 2008
Egzorcyzmy Anneliese Michel

Ponieważ jest wiele rzeczy o których chciałbym pisać nie wiem na co mam się zdecydować. Jednak po namyśle stwierdzam, że będzie to temat, który mną wstrząsnął i pokazał, że nie można milczeć a należy dzielić się prawdą, która ma moc wyswobodzić człowieka. Niespełna trzy dni temu obejrzałem film pt.: "Egzorcyzmy Anneliese Michel". Film ten dosłownie wstrząsnął mną. Rzeczy zawarte w materiale filmowym nie pozostawiają widza obojętnym na sprawy duchowe. Film ten mówi o losach młodej Niemki, studentki pedagogiki, która z nie wiadomo jakich przyczyn zostaje opętana przez sześć demonów. Jednak to co mną najbardziej wstrząsneło to nie orginalne dźwięki towarzyszące egzorcyzmom( a więc słowa demonów) lecz postawa posługujacych księży oraz realizatorów niniejszego materiału filmowego. Jak dowiadujemy się z filmu dziewczyna zostaje opętana, aby ponieść ofiarę oraz pokutować za wiele dusz, które dzięki jej pokucie nie trafią do piekła. Powiedziała jej o tym sama Matka Boża. Dziewczyna bierze na siebie ciężar życia z demonami i w ten sposób postanawia pomóc biednym duszom. Konsekwencją tego jest życie poniżej jakichkolwiek standardów. Anneliese podczas ataków zjada pająki, ptasie głowy, nago biega po domu a jej ciało jest całe w sińcach spowodowanych miotaniem, którego doświadcza przez moce ciemności. Ostatecznie umiera z powodu przedawkowania leków psychotropowych. W chwili śmierci dziewczyna ta ważyła 31 kg. Przed jej śmiercią poddawana była terapii psychiatrycznej, która w żaden sposób nie pomagała biednej duszy. Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć pewien ksiądz i rozpoczął proces egzorcyzmowania. Dokumentując te wydarzenia postanowił wszystko utrwalić na taśmie, która posłużyła do produkcji tego filmu. Ksiądz jak rozumiem wedle porządku katolickiego starał się wygonić demony w imieniu Trójjedynego Boga i Najświętszej Panienki. Egzorcyzmy nie pomogły a demony powiedziały, że nie mogą wyjść chociaż by chciały. Dziwne jest to, że księża uwierzyli demonom pomimo, że diabeł jest ojcem kłamstwa. Ponadto podczas egzorcyzmów częściej padało wołanie, do Marii a nie do Jezusa, a przecież w Piśmie Świętym jest napisane, że w Imieniu Jezusa demony wyganiać będą. Nieudane egzorcyzmy zostały podsumowane w ten sposób, że biedna Anneliese nie chce się ich pozbyć, aby w ten sposób okazać posłuszeństwo Bogu i cierpieć w miejsce innych dusz. Jest to wielkim nadużyciem i szkoda mi wiernych, którzy przyjmują to za prawdę. Ja poznałem na kartach Pisma Świętego Jezusa zwycięzcę, który nie przeszedł obojętnie widząc opętanego, ale zawsze zgromił demony. Chrystus, który jest Bogiem sam wycierpiał dostatecznie dużo za ludzi. Jego ofiara jest doskonała i nie potrzebuje innych zastępczych. Poza tym czy człowiek odrodzony nie jest nazwany Świątynią Ducha Świętego? Czy wyobrażacie sobie miejsce święte przyznane jedynie Bogu, w którym żyją również obok Ducha Świętego demony? Przykre jest to, że Anneliese przegrała, przykre jest to, że Kościół tego nie widzi i przykre jest również to, że kapłani w obliczu swoich posług nie potrafią zadbać o owce z ich pastwiska. Nie chcę nikogo winić, jednak jestem pewien, że gdyby duchowni wystąpili w autorytecie i z mocą Jezusa Chrystusa - odwiecznego Boga, Pantokrtora - demony nie miały by innej możliwości jak opuścić biedne ciało umęczonej dziewczyny. Jeśli duchowni nie są uświęceni i nie prowadzą, życia opartego na mocy Boga i w nieustannej relacji z Wiecznym Stwórcą nie pomoże pokropienie święconą wodą i odmówienie kilku regułek. Jezus mówi, że pewne rodzaje demonów nie wychodzą bez modlitwy i postu. Oznacza to, że posługujący przy egzorcyzmach musi być w pełni oddany Chrystusowi, człowiek musi być umartwiony, aby wywyższony był w nim Bóg. Tylko żyjący w prawdziwej i szczerej relacji z Jezusem wstawiennikiem i pośrednikiem, Świętym Bogiem, ale jednocześnie przyjacielem mogę być pewny, że on stoi za mną. Nikt inny nie ma takiej mocy i nawet gdyby Maria matka Jezusa wyganiała demony musiała by to robić w imię swojego Syna!
Zachęcam każdego, aby zbliżył się do Świętego Boga przez Jezusa Chrystusa i w nim szukał swojego szczęścia i wolności danej ludziom.
Zachęcam każdego, aby zbliżył się do Świętego Boga przez Jezusa Chrystusa i w nim szukał swojego szczęścia i wolności danej ludziom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)