wtorek, 5 października 2010

Owoce

Ostatnio rozmyślam nad pysznym tematem:) Owoce. I choć nie chodzi mi o te do jedzenia, to z pewnością te, które są tematem moich rozważań są równie przyjemne. Owoc Ducha, bo o nim mowa, jest najprzyjemniejszym owocem jaki rodzony jest w tym świecie. Zastanawianie się nad tematem skłoniło mnie do przyjrzenia się bacznie przedmiotowi. W tym celu porównałem tekst Biblii Tysiąclecia wyd. VI i Biblii Warszawskiej. Ku mojemu zdziwieniu pierwsza z nich pisząc "owoc ducha" używa małej litery w słowie "ducha", drugi przekład natomiast wielkiej litery(Gal 5,22). Dokładnie nie wiem z czego to wynika. Przychodzą mi jednak do głowy pewne spostrzeżenia. Mianowicie, przekład Warszawski z całą pewnością pisząc "owoce Ducha" ma na myśli owoce Boga zrodzone w nas. Zgadzało by się to z innymi fragmentami Pisma, które mówią, że ci których Duch Św. prowadzi są prawdziwie dziećmi Bożymi: Rz.8,11 A jeżeli mieszka w was Duch tego, który Jezusa wskrzesił z martwych... Rz. 8.14 Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Biorąc pod uwagę inne fragmenty Pisma, które mówią, że człowiek nie jest zdolny do czynienia dobra, uważam, że prawdziwy owoc, który może się podobać Bogu jest wynikiem działania Ducha Świętego. To Duch uzdalnia, daje chcenie i wykonanie. 
Ludzie często wyobrażają sobie, że zadowolą Boga swoim postępowaniem. Tymczasem Boga nie zadowoli tysiąc dobrych uczynków, które będą jak splugawiona szata. Boga zadowala i całkowicie satysfakcjonuje Ofiara Jezusa uczyniona 2000 lat temu. Człowiek wyobraża sobie, że siląc się zaskarbi sobie przychylność Najwyższego. Tymczasem przychylność mamy jedynie w Jezusie. Tysiącem dobrych uczynków nie wyprodukujesz Ducha. Ale Duch może wyprodukować Owoc w postaci tysiąca dobrych uczynków. Zabiegajmy zatem o Ducha w nas. Byśmy nie musieli wieść mozolnego boju na próżno. Bóg zapowiedział przez proroków, że da swojego Ducha do serc, że stworzy serca czyste i mięsiste, tętniące życiem dla Niego. Dzieje się to za sprawą Ducha. Nie kwestionuje wartości życia godnego, moralnego i sprawiedliwego, jednak jeśli jest ono powodem do samousprawiedliwienia się, to człowiek taki jest w pułapce. Życzę sobie i każdemu pokoju i radości płynącej od Ducha Świętego.

poniedziałek, 6 września 2010

Iść prosto

Człowiek postanawia iść prosto, a tymczasem z różnych stron atakują pokusy z którymi najwięcej ma się problemów. Rozwiązaniem jest zwrócić swój wzrok na Jezusa! Pasterz prowadzący swoje owce wie dokąd je zaprowadzić i wcale nie musi im tłumaczyć dokąd i którędy będzie szedł. Jednak owca na drodze swojej wędrówki może zauważyć kępkę trawy i wyda jej się to najlepszym z możliwych wariantów. Odwraca zatem wzrok od pasterza i skuszona świeżą zielenią odchodzi by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Pasterz wie jednak, że jest to niczym w porównaniu z bujnym pastwiskiem czekającym tuż za wzgórzem, gdzie nie sięga wzrok owcy. Odłączona od stada owca staje się łatwym łupem dla drapieżników. Tak samo jest z człowiekiem! Gdybyśmy tylko bardziej potrafili ufać zbawcy; jak wiele przykrych rzeczy minęło by nas? 
Akurat dziś, kiedy tak bardzo zapragnąłem iść za Panem pojawiły się problemy w pracy, zewsząd znajomi ludzie proponowali rzeczy, których później bym żałował. Nawet we własnym domu znalazła się osoba, która nieświadomie próbowała odwieść mnie od drogi, proponując napicie się z nią alkoholu. Mocno sobie uświadamiam, że aby iść prosto trzeba stać dwoma nogami na drodze, tzn. definitywnie opowiedzieć się po stronie prawdy i kroczyć śladami Mistrza. Jak to mawiają "licho nie śpi" i tylko czeka kiedy nadarzy się okazja do podłożenia nogi. Lecz ucieczka moja jest w Bogu. Ps 62,8.

Duszpasterz

Popełniasz grzech, a on jakby czarna, mazista substancja przykleja się do twojej duszy i nie daje ci spokoju. Czujesz się nie w porządku. Najwyższy trybunał twojej duszy - sumienie -  mówi ci, że zrobiłeś coś, co jest niezgodne z Bożym porządkiem. Sumienie każe ci odwrócić się od nieprawości, a ty nie masz sił, bo czujesz się niegodny i brudny. W takim stanie możesz trwać i miast wrócić do Boga oddalasz się jeszcze bardziej. W końcu dochodzisz do przekonania, że skoro i tak jesteś brudny i potępiony, to możesz trwać w swoim upadku. Twój wewnętrzny głos wciąć woła, lecz ty coraz mniej zwracasz na niego uwagę, przyzwyczajasz się do obecnej sytuacji. 
 Bóg przewidział powyższy scenariusz i dlatego ustanowił urzędy w Kościele. Jedni są nauczycielami inni prorokami, jeszcze inni czynią cuda. Są też jednak osoby, które na celu mają zwrócisz szczególną uwagę na wzrost duchowy poszczególnych wiernych. Widząc sytuację, gdy człowiek upada i trudno mu się podnieść duszpasterz reaguje, jak gdyby twojej duszy zagrażało śmiertelne niebezpieczeństwo.
Przez trzy Niedziele z rzędu nie było mnie na nabożeństwie. Pastor zaniepokojony tym faktem postanowił spotkać się ze mną. Podczas rozmowy popłynęły gorzkie łzy rozpaczy z powodu stanu mojego ducha. Samo potępienie, które towarzyszyło mi przez ostatni czas było niemal nie do zniesienia. Dzięki wyznaniu grzechów i chęci powrotu do ojcowskiego serca Boga, znów mogę powiedzieć, że życie jest piękne! Mądry duszpasterz nie będzie chciał usprawiedliwić Twojego postępowania, lecz ukarze ci niszczącą moc grzechu oraz oczyszczającą moc Krwi Jezusa Chrystusa. Miłość Boga jest niepojęta a jego łaska trwa na wieki. Jeśli czytasz ten post a nie masz pokoju w sercu, z powodu stylu życia jaki prowadzisz, to zachęcam cię, abyś przyszedł do Tego, który umarł za ciebie. On naprawdę cię kocha bez względu na to, czy jeszcze w to wierzysz, czy nie!
Wczoraj byłem na nabożeństwie i zrozumiałem, że nie ma lepszego miejsca jak stać pośród ludu Bożego i z dziękczynieniem składać mu cześć za dary łaski, którymi obdarza.
Pozdrawiam wszystkich, którym zdarza się upaść. 
Ps. Pamiętaj, że On nie rzuci w ciebie kamieniem. Ew. J 8, 1 - 11

sobota, 7 sierpnia 2010



Urlop pozostawił po sobie ślad w postaci wyraźnych i jaskrawych wspomnień. Jednakże piękno południa Polski oraz wyjątkowi ludzie powoduje, że powrót do codzienności wydał mi się mało zachęcający. Ostatecznie jednak mogę stwierdzić, że kocham góry i będę do nich wracał.
 Co do mojej drogi do Boga, przyznam szczerze, że w ostatnim czasie nie było kolorowo, dlatego też nie pisałem. Urlop wiąże się z wieloma pokusami, które niestety w moim przypadku przemieniły się w grzech. Nie chodzi o to, by uzewnętrzniać się, ale o to by poddać refleksji miniony czas, wyciągnąć wnioski, powstać i dalej trwać. Łaska Boża jest na tyle wielka, że sięgnęła mnie, gdy leżałem i postawiła na nogi. Dziś wyczytałem u Salomona: Mów do mądrości: jesteś moją siostrą, a rozum nazwij przyjacielem. I choć kontekst jest taki, że Salomon przestrzega młodzieńca by nie wchodził na drogę kobiety cudzołożnej, to osobiście uważam, że tyczyć się to może każdej pokusy. W praktyce wygląda to tak, że gdy przychodzi pokusa nazywam mądrość siostrą, a więc odwołuje się do mądrości, zastanawiam się i zaraz wiem, że pokusa jest zła, a urzeczywistniona przyniesie przykre konsekwencje, jednak przede wszystkim grzech spowoduje, że zasmucę kochanego Ducha Świętego. Zatem zgodnie z rozumem - moim przyjacielem - odrzucam, to czego moja "siostra" mi nie radzi. Bogu niech będą dzięki za Jego wierność!

sobota, 26 czerwca 2010

Góry

Jadę w góry! Mam też nadzieje, że "do góry" :). W końcu urlop! Jadę wypoczywać i uczyć się na obozie misyjnym. Ciszę się, bo nie często mam okazje pobyć w górach. A przecież góry tak bardzo kojarzą się z wydarzeniami biblijnymi. 

sobota, 19 czerwca 2010

Wierzyć

Wyobraź sobie Abla, Henocha, Noego, Abrahama, Mojżesza i innych bogobojnych ludzi, którzy usłyszeliby wezwanie od samego Mesjasza mówiące: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Wydaje mi się, a nawet jestem pewien, że ludzie Ci poszliby nie pytając o to, co będą z tego mieć. Zrobiliby to, aby zaspokoić wolę Świętego Pana. Dlatego też wymienieni zostali jako przykład do naśladowania. Bez wiary nie można podobać się Bogu - stwierdza autor Listu do Hebrajczyków. Czym zatem jest wiara? To pytanie zadaję czasami ludziom, aby dowiedzieć się od nich, jak to rozumieją. Odpowiedzi padają przeróżne. Sam jednak chcę wiedzieć jak wiara przejawiła się u postaci biblijnych. Dochodzę do przekonania, że bohaterowie wiary stali się nimi nie przez to, że tylko ufali, ale przez to, że za ufnością poszło działanie. Gdyby Noe dowiedział się, że będzie potop, który zniszczy całą ziemię, a sam pozostał by bezczynny, zginął by razem z resztą. Noe jednak działał wiedząc, że przez posłuszeństwo będzie wybawiony z fal potopu. Podobnie i my doskonale wiemy, że aby ludzie mogli się nawrócić muszą usłyszeć, a jak mają usłyszeć jeśli nie ma tego, który by zwiastował. Przez wiarę zatem chcę być posłuszny Bogu, aby On wypełnił swoją wolę używając mnie jako narzędzie. Człowiek, który wątpi podobny jest do fali morskiej tu i tam miotanej. Jednego razu postanawia czynić wolę Boga, ale gdy przychodzi zniechęcenie porzuca to postanowienie albo odkłada na "dogodniejszy" moment. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma(Jk.1,7) Bóg w swojej łaskawości upomina mnie, gdyż widzę siebie często jako człowieka małej wiary. On jednak przychodzi z pomocą i pozwala dojrzeć przyczyny moich słabości. Bogu niech będą dzięki za Jego Słowo.

czwartek, 17 czerwca 2010

Prowadzony przez Ducha

Jako lider grupy domowej każdej środy prowadzę spotkania u mnie w mieszkaniu. Wczorajszego jednak dnia podczas porannej modlitwy odczułem, że spotkanie powinno odbyć się w budynku zborowym. W związku z tym zadzwoniłem do pastora i zapytałem co o tym myśli. Pomysłowi wyraził aprobatę, zatem zaprosiłem ludzi tym razem do zboru. Okazało się, że oprócz mnie była jeszcze tylko jedna osoba. Mimo to z entuzjazmem przystąpiliśmy do rozważań zaplanowanego tematu. Wtem odezwał się dzwonek od drzwi. A ponieważ było już prawie godzinę po umówionym czasie rozpoczęcia, wywołało to u nas zdziwienie. Okazało się, że do drzwi pukało dwóch młodych ludzi, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o kościele. Zaprosiłem chłopaków do środka na herbatę, po czym zacząłem wyjaśniać kim jesteśmy i w co wierzymy. Z rozmowy dowiedziałem się, że chłopcy uważają się za zbawionych ponieważ modlą się i chodzą do kościoła. Wyjaśniłem im, że przez to jeszcze nikt zbawiony nie został. Opowiedziałem młodzieńcom o obrzydliwości grzechu, o niewystarczalności dobrych uczynków i ratunku w Jezusie Chrystusie. Zwiastowana Ewangelia dotarła do samych serc słuchaczy dlatego na pytanie czy chcieli by rozpocząć życie z Jezusem odpowiedzieli, że TAK.:)
Czego się nauczyłem z tej lekcji? mianowicie tego, że ufając Bogu i będąc posłuszny Jego prowadzeniu On sam troszczy się o zbawienie innych. Oczywiście to nie zwalnia mnie z podejmowania wysiłku, by ratować zgubione dusze. Jednak teraz wiem, że nie przez siłę i nie przez moc, lecz przez Ducha mówi Pan.
Chwała Jezusowi!

wtorek, 15 czerwca 2010

Sługa sprawiedliwości

Słowo sługa nie kojarzy nam się najlepiej, jednak jest to słowo użyte wobec chrześcijan. Z jednej strony powołani jesteśmy do chwalebnej wolności, a z drugiej strony nazywa nas się niewolnikami! Jak pojąć ten paradoks? Szukając odpowiedzi w Piśmie Świętym dotarłem do słów Pawła w Liście do Rzymian. Paweł zdaje się przychodzi z pomocą tym, którzy nie do końca wiedzą, jak mają żyć po staniu się naśladowcami Chrystusa. W szóstym rozdziale tego listu Paweł mówi: Uwolnieni od grzechu staliście się sługami sprawiedliwości. A więc człowiek staje się wolny od ciężaru grzechu i nareszcie doświadcza chwalebnej wolności. Chrystus za wszystko zapłacił. Popełnione w przeszłości grzechy już nie wiążą człowieka. Ciężar wykroczeń zostaje zdjęty z obciążonych ramion grzesznika. Człowiek pod przykryciem krwi Baranka staje się wolny od kary za grzech. Przechodzi ze śmierci do życia! Wszystko darmo z łaski miłosiernego Boga! Paweł pyta: czy możemy zatem dalej grzeszyć, skoro krew Chrystusa przykryła wszystkie nasze grzechy? Przenigdy! pada odpowiedź apostoła. Prawdziwa wolność i jedyna wolność jakiej człowiek może doświadczyć to pojednanie z Bogiem. Człowiek został stworzony przez Boga i powołany do relacji z Nim. Tylko w relacji ze Stworzycielem człowiek jest prawdziwie wolny. Wszystko inne to iluzja. Bóg jest absolutnie mądry i troszczy się o człowieka. Znajomość Jego woli daje człowiekowi pewność tego, że wszystko czego Bóg chce od człowieka jest absolutnie dobre. Stąd posłuszeństwo Jego prawu przynosi mi radość i pewność tego, że nie oddalę się od Niego i pozostanę zależny od źródła mojej wolności. Tylko przez Jezusa mogę wrócić do relacji z Bogiem, dlatego też chcę być posłuszny Jezusowi we wszystkim. Moje posłuszeństwo przeradza się w służbę, ale jest to najmilsza służba do jakiej człowiek może być powołany.